O poroście islandzkim słów kilka. Tylko nie zrywajcie go w Polsce! Jest pod ochroną!

Porost islandzki, czyli Płucnica islandzka (łac. Centraria islandica) znany jest nam jest wszystkim z zastosowania w tabletkach kojących podrażnione gardło.  Ten leczniczy surowiec to gatunek grzyba, który ze względu na współżycie z glonami, zaliczany jest do grupy porostów. Jego właściwości lecznicze odkryto “dopiero” pod koniec XVII wieku a już został silnie przetrzebiony i występuje bardzo rzadko. Dlatego w wielu krajach (i w Polsce) jest to gatunek prawnie chroniony. Zagrożeniem jest jego skuteczność lecznicza i co za tym idzie – popularność.

Dlaczego? Porost islandzki  jest środkiem łagodzącym i osłaniającym przy kaszlu drażniącym oraz w chronicznych biegunkach i nieżytach żołądka. Poza tym ma właściwości poprawiające trawienie i pobudzające apetyt. Hamuje rozwój drobnoustrojów, nawet tych odpornych na antybiotyki.  Wyizolowany z niego kwas cetrariowy wykorzystywany jest do wytwarzania środków leczniczych przeciw chorobie morskiej i lokomocyjnej (zapobiega odruchom wymiotnym) a kwas usninowy jest używany do leczenia chorób skórnych, nawet w szpitalach do przyspieszania gojenia się trudnych ran.

Zgodnie z klasyfikacją INCI, możecie go odnaleźć w kosmetykach pod pseudonimami: CETRARIA ISLANDICA (ICELAND MOSS) EXTRACT, EXTRACT OF CETRARIA ISLANDICA, EXTRACT OF ICELAND MOSS, ICELAND MOSS (CETRARIA ISLANDICA) EXTRACT, ICELAND MOSS EXTRACT, LICHEN ISLANDICUS EXTRACT. A po polsku? Jako ekstrakt z płucnicy islandzkiej, wyciąg z płucnicy islandzkiej, ekstrakt z porostu islandzkiego, wyciąg z porostu islandzkiego, wyciąg z tarczownicy islandzkiej lub wyciąg z mchu islandzkiego.

Co wato zapamiętać? Jest on uważany za bardzo wartościowy surowiec kosmetyczny. Posiada właściwości odtruwające, oczyszczające, nawilżające, osłaniające, antyseptyczne, przeciwzapalne, przeciwłuszczycowe i przeciwtrądzikowe. Regularnie stosowany hamuje nadmierne wydzielanie łoju. Może być również wykorzystany do leczenia zniszczonych włosów.

Jak myślicie, dokąd udam się w moją kolejną podróż kosmetyczną?