A gdyby tak było 13 Mikołajów?

Wydaje się, że na całym świecie rządzi ten jeden jedyny Święty Mikołaj. Podziwiany, uwielbiany, uosabiający ducha świąt. Jakich? Radosnych, obżartych, bogatych. Jest gruby, rumiany i jowialny. Kochają go dzieci, kochają dorośli.

Czasem trochę nim straszą, że podgląda, że zamiast nagrodzić to ukarze niegrzeczne dzieci. W Polsce taką karą jest rózga pod choinką, co daje do myślenia, bo to przecież to symbol kar cielesnych i fizycznego znęcania się.

Pamiętam jedną Wigilię, gdy odkryłam pod choinką podłużny prezent zaadresowany na moją skromną dziecięcą osóbkę. Pociłam się, bałam, mdlałam prawie (widocznie miałam poczucie winy za bycie bardzo niegrzeczną) ze strachu, że to rózga. Widmo kary okazało się być straszniejsze niż… jej brak. Prezent okazał się być śliczną parasolką. A ja do tej pory pamiętam to uczucie. Trauma na całe życie!

Jeden Mikołaj może więc wyrządzić wiele szkód. A co dopiero trzynastu! I to złośliwych, niezdarnych i psotnych!

Jakież było moje zdziwienie, gdy zwiedzając Reykjavik, dostrzegłam skrzynkę na listy do św. Mikołajów z napisem, żeby nie pomylić, bo to do tych islandzkich! Oczywiście zaczęłam się zastanawiać, o co chodzi. Dowiedziałam się wtedy, że miłościwie nam wszystkim panujący święty, wspaniały Mikołaj to jedno, ale Islandia ma swoich! Jest ich 13 i są braćmi. Są górskimi trolami. Nie są straszni, są raczej nie lada psotnikami. Mają za to przerażającą matkę, którzy posiada jeszcze bardziej przerażającego kota. I to komplikuje sprawę. Jak bowiem zaspokoić wymagania 13 Mikołajów i ich wiedźmy-matki i jeszcze kota? Święta zaczynają się komplikować!

Boże Narodzenie na Islandii trwa od 12 grudnia a 13 islandzkich Mikołajów tzw. Yule Lads. Mieszkają w górach, a sezon świąteczny zaczyna się, gdy pierwszy Yule Lad (Stiff Legs – Stekkjastaur) – przyjeżdża do miasta (13 dni przed Wigilią). Yule Lads podobnie jak św. Mikołaj są łasuchami, każdy ma jednak inne preferencje. To nie tylko mleko i ciasteczka. To kiełbaski, skyr, słodycze, mięso. Kradną sobie oni swoje ulubione przysmaki, przy okazji zostawiając drobne upominki. Dostaje się wtedy co najmniej trzynaście prezentów! Po jednym od każdego Mikołaja, każdego dnia inny, codziennie coraz lepszy. I to wcale nie do skarpety, tylko do buta w oknie. A gdy było się grzecznym, dostaje się ich jeszcze więcej! Od tego ostatniego (Candle Begger – Kertasnikir), tradycyjnie pod choinką.

Jeśli było się niegrzecznym, to znajduje się tam tylko ziemniaka. Wychodzi na to, że Islandczycy – potomkowie twardych i bezwzględnych Wikingów, nie byli tak surowi dla swoich dzieci jak my Polacy! Ziemniak jest mniej straszny od rózgi, prawda? Chociaż… Gdy jesteś dorosłą kobietą, to z kolei rózga staje się bardziej interesująca.

Od czego to wszystko się zaczęło? Oczywiście od rodziców. To górskie trole. Nazywają się Gryla i Leppaludi, mieszkają w jaskini góry Esjan. Gryla ma wielki worek, do którego łapie niegrzeczne dzieci, żeby je potem ugotować w swoim wielkim garze i zjeść razem ze swoim leniwym, trzecim mężem (poprzednich pożarła). To z kolei zdecydowanie gorsza kara niż rózga.

Na domiar złego, mają oni kota. Christmas Cat czyli Jolakotturinn, zjada z te dzieci, które nie dostały w prezencie “przebożonarodzeniowym” żadnych nowych ubrań. To całkowicie zmienia postać rzeczy prawda? Miękkie prezenty muszą być!

No i nadeszła pora na 13 psotników. Każdy z nich przychodzi innego dnia w poniższej kolejności.

Tło zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com

12 Komentarzy

Komentarze są niedostępne.