COVID-19: duch końca pewnej epoki. Dobrze się sobą zaopiekuj!

Kto by pomyślał, że we współczesnych czasach przyjdzie nam zmagać się z zabójczym wirusem! Jeszcze całkiem niedawno wydawać by się mogło, że opowieści o zarazach możemy umieścić na półce pomiędzy “Dżumą” a “Miłością w czasach zarazy” i czuć się bezpiecznie. A tu taka niespodzianka.

Nie dość, że wirus rozprzestrzenia się po całym świecie to jeszcze rujnuje nam życie społeczne w realu.

Nie będę się więc wymądrzać jak powstrzymać epidemię. Nie jestem specjalistą a sprawa jest zbyt poważna. Na tyle poważna, że nie tylko chcę, ale wręcz muszę podzielić się z Wami swoimi przemyśleniami.

Nasze najważniejsze zadanie na teraz to przerwać łańcuch zakażeń. Uwięzić bakcyla, zatrzymać i zabić. Dlatego bardzo ważne jest przestrzeganie już nie tylko zalecenia, ale wręcz imperatywu moralnego: #stayathome. Jeśli nie musicie wychodzić, bo np. walczycie na linii frontu, ZOSTAŃCIE W DOMACH PROSZĘ!

Wirus podróżuje i uniemożliwia podróże innym, także te kosmetyczne. Musiałam więc odwołać swoje dwa najbliższe wyjazdy: do Niderlandów i Francji a część praktyczna mojego bloga ulega tym samym zawieszeniu. Bardzo mi przykro.

Pierwszy raz możemy RATOWAĆ LUDZKOŚĆ, nie robiąc nic poza:

  • pracą zdalną w domu wariatów, z nudzącymi się dziećmi na głowie,
  • graniem w planszówki, warcaby, szachy, tryktraka,
  • granie w gry komputerowe tudzież inne podobne,
  • oglądaniem filmów, seriali (telewizji ze względu na sianie paniki nie polecam),
  • gotowaniem tych wszystkich wymyślnych dań z książek kucharskich, blogów, vlogów, poradników, do których wcześniej nawet się nie zajrzało,
  • układaniem stert konserw na kształt znanych budowli,
  • czytaniem książek, których sterta urosła, bo jakoś czasu było na nie ostatnio brak,
  • myciem podłogi z przysiadami i myciem okien z podskokami w ramach ćwiczeń gimnastycznych,
  • robieniem origami, najlepiej z papieru toaletowego, bo o zapasach tego dobra nikt chyba nie śmiał zapomnieć,
    itd. itp.

Zróbmy to! Nieważne, że po pięciu dniach macie ochotę przywalić głową w ścianę i zakończyć swoje cierpienie, wytrzymajcie jak przystało na bohaterów domu. Niebawem to się skończy a wtedy wyjdziemy do siebie i znów będziemy mijać się na ulicy z uśmiechami na twarzach. A nie przechodzić na drugą stronę ulicy. Bo teraz tak jest. Wyprowadzający psy mijają się, zachowując bezpieczną odległość – strefa przestrzeni osobistej wydłużyła się z jednego metra do co najmniej dwóch a najlepiej czterech.

I dobrze. Bo jakie jest nasze najważniejsze zadanie? Przerwać łancuch zakażeń!

Do tej pory nie doceniałam potęgi memów. Od teraz jestem fanką. Memy pozwalają rozładować napięcie, bezwzględnie komentują rzeczywistość. Krótko, zwięźle, na temat i w punkt. I są cyfrowe, więc TEGO wirusa akurat nie przeniosą.

Wiele z nich dotyczy wyglądu kobiet po zakończeniu kwarantanny. Mamy być zarośnięte, zaniedbane, grube, z obgryzionymi paznokciami i odrostami. Cała prawda wyjdzie na jaw, nawet nasi właśni mężczyźni będą mieli trudność w rozpoznaniu nas. Trochę to szowinistyczne, trochę okrutne, choć być może trochę prawdy w tym jest, jak to w memach.

Prawda w tym przypadku jest taka, że koronawirus sparaliżował branżę usług kosmetycznych. Nie wiem, czy szybko się z tego podniesiemy. Oby! Trzymajcie za nas kciuki!